ŚWIĘTA JAK Z NORDYCKIEJ BAŚNI – TROLLE, ŚNIEG I OPOWIEŚCI PRZY KOMINKU
KIM JEST NISSE I TOMTE?
Nisse (Norwegia, Dania) i tomte (Szwecja) to niewielkie, brodate postacie w czerwonych czapkach, przypominające skrzaty, które były zazwyczaj niewidzialne. Pochodzą ze skandynawskiego folkloru, a ich obecność w gospodarstwie miała zapewniać dobrobyt i ochronę domu. Nazwa tomte pochodzi od szwedzkiego słowa tomt, czyli działka, natomiast nisse wywodzi się od duńskiego imienia Nils (zdrobnienie od Nikolaus).
W przeszłości nisse/tomte nie mieli nic wspólnego ze Świętami. Wg jednej teorii postać ta wywodzi się z pogańskiego kultu przodków, zgodnie z którym pozostawiono jedzenie i picie na grobie założyciela gospodarstwa, aby zapewnić sobie urodzaj. Skrzaty pomagały na farmie, ale mogły się też mścić, jeśli nie dostały swojej porcji świątecznej owsianki ryżowej z masłem (nor. risgrøt med smøreye). Z czasem, pod wpływem chrystianizacji i kultu Świętego Mikołaja, ich rola zaczęła ewoluować w stronę figury rozdającej prezenty dzieciom.
CZYM RÓŻNI SIĘ JULENISSE OD ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA?
Julenisse (Norwegia i Dania) lub jultomte (Szwecja) to hybrydowa postać łącząca cechy tradycyjnego skandynawskiego nisse/tomte i zachodnioeuropejskiego Świętego Mikołaja opartego na prawdziwej chrześcijańskiej postaci. Znanego nam Świętego Mikołaja i nisse łączyła początkowo tylko nazwa pochodząca od tego samego imienia. Czemu więc szwedzki tomte również ewoluował w jultomte pod wpływem Świętego Mikołaja, jeśli jego nazwa ma inną etymologię? Otóż idea połączenia nordyckiego skrzata chroniącego gospodarstwa z anglosaskim brodaczem rozdającym prezenty przybyła pod koniec XIX wieku zarówno do Norwegii, jak i Szwecji pod wpływem Danii, skąd pochodzi określenie nisse.
Julenisse (w Norwegii i Danii) oraz jultomte (w Szwecji) to postacie hybrydowe, łączące cechy tradycyjnego skandynawskiego nisse/tomte z zachodnioeuropejskim wizerunkiem Świętego Mikołaja, opartym na postaci chrześcijańskiego świętego.Dlaczego więc szwedzki tomte – którego nazwa nie ma wspólnego źródłosłowu z Nikolaus – również stał się jultomte? Wyszukując dziś hasło julenisse lub jultomte, znajdziemy zarówno wizerunki Świętego Mikołaja rodem z reklamy Coca-Coli, jak i brodatego skrzata w długiej, spiczastej czapce zasłaniającej oczy. Ta druga wersja często pojawia się jako urocza ozdoba świąteczna.
CZYM JEST JULBOCK?
Julbock (po szwedzku) lub julebukk/julegeit (po norwesku), czyli świąteczny kozioł, to jedna z najstarszych skandynawskich postaci bożonarodzeniowych. Jego dokładne pochodzenie nie jest znane, ale bywa łączony zarówno z pogańskimi obrzędami, jak i z chrześcijańską symboliką. Według jednej z teorii nawiązuje do boga Thora, którego rydwan ciągnęły dwa kozły - Tanngrisnir i Tanngnjóstr.
W XIX wieku julbock był postacią rozdającą prezenty - zanim tę funkcję przejął jultomte. Dziś najczęściej przyjmuje formę słomianej figurki, która zdobi domy i choinki. Największy julbock stoi co roku w szwedzkim Gävle i często pada ofiarą podpaleń. W Norwegii istnieje z kolei tradycja (choć coraz mniej popularna) kolędowania o nazwie julebukking. Kolędnicy, zwłaszcza dawniej, przebierali się za kozła lub nosili na kiju jego głowę.
CZY TROLLE MAJĄ COŚ WSPÓLNEGO ZE ŚWIĘTAMI?
Choć trolle często przedstawiane są w nordyckim folklorze jako groźne i niebezpieczne stworzenia, bywają też ukazywane jako niezdarne, co idealnie wpisuje się w świąteczny klimat pełen humoru i magii. Istnieje nawet specjalna kategoria baśni „o głupim trollu”.
W norweskiej opowieści Kjetta på Dovre, trolle co roku w Wigilię nachodzą chatę mieszkańców pewnej wioski. Pewnego razu przybywa tam wędrowiec z niedźwiedziem polarnym, którego zostawia pod stołem, po czym oddala się z mieszkańcami, by uniknąć trolli. Te urządzają sobie ucztę, aż jeden z nich uznaje niedźwiedzia za kota i próbuje go nakarmić, parząc mu nos. Niedźwiedź odpowiada rykiem i przepędza intruzów. Baśnie tego typu nadają świętom niepowtarzalną atmosferę, w której magia, humor i ciepło domowego ogniska idą w parze.
Trolle są również częstym motywem świątecznych dekoracji (juletroll), szczególnie w wersji lykketroll, czyli „trolli na szczęście” - małych, zabawnych figurek z dużymi oczami i kolorowymi włosami, które zdobyły popularność także poza Skandynawią.
DLACZEGO GRÝLA I JEJ KOT BUDZĄ STRACH NA ISLANDII?
Grýla to islandzka olbrzymka, która według legend schodzi z gór w czasie Świąt, by porywać niegrzeczne dzieci i wrzucać je do wielkiego kotła podgrzewanego przez jej męża. Towarzyszy jej przerażający Jólakötturinn - Świąteczny Kot - który pożera tych, którzy nie dostali nowych ubrań na Święta. Ten zwyczaj miał kiedyś motywować do pracy przy przędzeniu, a nowy ubiór był nagrodą.
Choć dziś Grýla i jej kot to żartobliwe figury folkloru, przez wieki budziły prawdziwy strach wśród dzieci. W wielu miejscach na Islandii można dziś spotkać Grýlę, wejść do jej kotła i zrobić sobie zdjęcie. A w centrum Reykjavíku, na placu Lækjartorg, co roku pojawia się ogromna instalacja przedstawiająca Jólakötturinn - na święta rozświetlona tysiącem lampek.
KIM SĄ JÓLASVEINAR – TRZYNASTU FIGLARNYCH ŁOBUZÓW?
Jólasveinar to trzynastu „bożonarodzeniowych chłopaków”, synów pary trolli - Grýli i jej męża Leppalúðiego. Każdy z nich ma swoje imię, osobowość i zwyczaj - np. Stekkjastaur straszy owce, a Hurðaskellir trzaska drzwiami. W dniach przed świętami schodzą każdego dnia po kolei z gór, zostawiając dzieciom drobne prezenty lub ziemniaka - jeśli były niegrzeczne.
Współcześnie jólasveinar przypominają bardziej figlarne elfy niż straszne istoty - można ich spotkać na świątecznych paradach, w reklamach i książkach dla dzieci. Ich islandzka nazwa oznacza dosłownie „bożonarodzeniowych chłopców”.
CO ŁĄCZY TE POSTACIE I DLACZEGO WARTO O NICH PAMIĘTAĆ?
Choć każda z tych postaci pochodzi z innego zakątka Północy i niesie ze sobą odrębne znaczenie, wszystkie łączy jedno: głęboko zakorzeniona obecność w kulturze i tradycjach świątecznych. Niezależnie od tego, czy mówimy o figlarnych jólasveinarach z Islandii, straszącej Grýli, czy przyjaznym nisse z miseczką owsianki - każda z tych postaci pełniła kiedyś ważną rolę w życiu codziennym, opowieściach i rytuałach. Przypominają nam o tym, że święta to nie tylko prezenty i światełka, ale także opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie. Baśniowe, czasem mroczne, a jednak wciąż żywe - tworzą atmosferę, której próżno szukać gdziekolwiek indziej.
Dowiedz się więcej:
➔ Oryginalne baśnie Andersena po duńsku
➔ "SKOGEN (...)", czyli stwory ze szwedzkiego lasu
➔ "Folktrons väsen", czyli kompendium wiedzy o skandynawskich istotach